ZorinOS: nowa wschodząca gwiazda, która rywalizuje z Linux Mint, aby przyciągnąć użytkowników pragnących opuścić system Windows
ZorinOS to nowość na rynku, która wstrząsa Linuksem Mintem na własnym podwórku. Podczas gdy miliony użytkowników desperacko szukają alternatywy po zakończeniu systemu Windows 10, ta dystrybucja wyprodukowana w Irlandii odniosła ogromny sukces. I szczerze mówiąc, rozumiem dlaczego.
Mint od dawna stanowi punkt odniesienia dla byłych użytkowników systemu Windows, dzięki legendarnej stabilności i interfejsowi przypominającemu stary, dobry pulpit Windows 7. ZorinOS oferuje jednak jeszcze bardziej kuszącą obietnicę: gotowość do pracy bez konieczności dotykania terminala. Różnica jest widoczna od pierwszego uruchomienia – dosłownie.
Dlaczego ZorinOS detronizuje Linux Mint w migracji do systemu Windows
Koniec wsparcia dla systemu Windows 10 stworzył ogromną próżnię. Miliony komputerów PC pozostały bez aktualizacji zabezpieczeń, a wielu użytkowników odmówiło aktualizacji do systemu Windows 11 z powodu ograniczeń sprzętowych i inwazyjnych danych telemetrycznych. To właśnie tam ZorinOS naprawdę się wyróżnił.
Podczas gdy Mint pozostaje dystrybucją uniwersalną, która stawia stabilność ponad wszystko, ZorinOS został zaprojektowany jako produkt przejściowy. Jego interfejs użytkownika odzwierciedla design systemów Windows i macOS, z menu Start, paskiem zadań i oknami, które zachowują się dokładnie tak samo, jak w systemie operacyjnym Microsoftu. Ale oczywiście lepiej.
To, co naprawdę mnie zaimponowało, to sposób obsługi aplikacji Windows. W Mint, aby uruchomić plik .exe, trzeba było użyć Wine, skonfigurować biblioteki i często napotykać na trudności. W ZorinOS wystarczyło dwukrotnie kliknąć plik .msi i wszystko działało – albo prawie działało. Wbudowane narzędzie o nazwie Windows App Support zarządza wszystkim w tle. A jeśli oprogramowanie nie jest kompatybilne, system natychmiast oferuje natywną alternatywę w swoim sklepie z aplikacjami. Przetestowałem to w starym oprogramowaniu księgowym: działało idealnie.
Zorin Connect i mobilny ekosystem, którego brakuje Mintowi
Kolejna mocna strona: Zorin Connect. To open-source’owy odpowiednik aplikacji Phone Link firmy Microsoft, ale lepszy. Możesz synchronizować powiadomienia, udostępniać pliki, a nawet używać smartfona jako myszy lub pilota do prezentacji. W Mint nic z tego nie jest dostępne domyślnie. Trzeba pobawić się KDE Connect i mieć nadzieję, że zadziała. W ZorinOS jest preinstalowany i konfigurowany automatycznie. Dla użytkownika systemu Windows to ogromna zaleta.
Technicznie rzecz biorąc, ZorinOS domyślnie korzysta z Wayland, podczas gdy Mint pozostaje przy X11. W praktyce oznacza to wyraźniejsze czcionki, płynniejsze animacje i, co najważniejsze, doskonałą obsługę wyświetlaczy o wysokiej rozdzielczości (HiDPI). Gesty dotykowe na touchpadzie działają natywnie, bez konieczności konfiguracji. W przypadku kart NVIDIA instalator oferuje możliwość włączenia zastrzeżonych sterowników od samego początku. W przypadku Minta jest to dodatkowy, ręczny krok, który może być zniechęcający dla początkującego.
Linux Mint zachowuje pewne zalety, ale traci status benchmarku
Nie chcę krytykować Minta. Linux Mint pozostaje doskonałą dystrybucją: stabilną, niezawodną, z rozbudowanym panelem sterowania przypominającym starego, dobrego Windowsa 7. Dla użytkowników, którzy lubią pełną kontrolę i chcą dostosować każdy aspekt systemu, Mint nadal jest dobrym wyborem. Jednak dla zdecydowanej większości osób, które po prostu chcą, aby system działał bezproblemowo, ZorinOS jest lepszym wyborem.
Obsługa Snapów jest domyślnie włączona w ZorinOS, podczas gdy Mint celowo ją wyłączył. To wybór filozoficzny, ale w praktyce pozwala zainstalować aplikacje takie jak Spotify czy Slack jednym kliknięciem. ZorinOS pozwala również zmienić motyw i układ pulpitu jednym kliknięciem (Windows, macOS lub styl Ubuntu). Aplikacja ustawień jest scentralizowana i uproszczona, podobnie jak macOS w swojej logice. Krótko mówiąc, wszystko zostało zaprojektowane tak, aby migracja do systemu Windows przebiegała bezproblemowo.
Rozumiem, dlaczego niektórzy użytkownicy Twittera twierdzą, że przejście z systemu Windows 10 na ZorinOS lub Mint było łatwiejsze niż aktualizacja do Windows 11. To nie żart: wszystko jest na swoim miejscu, nic nie zmusza do zakładania konta Microsoft i odzyskujesz utraconą wolność. Ale szczerze mówiąc, gdybym miał doradzić komuś, kto chce dziś odejść od systemu Windows, bez wahania wskazałbym mu ZorinOS.
To, co czyni ZorinOS wschodzącą gwiazdą, to jego zdolność do przewidywania potrzeb użytkownika. Nie trzeba godzinami czytać dokumentacji. Nie trzeba kompilować sterowników. Instalujesz, logujesz się i pracujesz. Właśnie tego Windows już nie oferuje. A dla starszego sprzętu ZorinOS oferuje wersję „Lite” opartą na Xfce, która działa cuda.
Zatem Mint pozostaje bezpieczną inwestycją. Ale ZorinOS to dystrybucja Linuksa, która zrozumiała, że design, prostota i kompatybilność to klucze do przyciągnięcia użytkowników pragnących odejść od Windowsa. Dla mnie gra jest skończona: ZorinOS zasłużył na miejsce na szczycie. A to dopiero początek.
Źródło: android-mt.ouest-france.fr






Comments
Leave a comment